Archiwum

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Sample Text

O MNIE

Moje zdjęcie
Mieszkam w małym niedocenianym miasteczku: Wejherowo Śmiechowo. Mam dwoje dzieci, które pomagają mi ogarnąć komputer i mojego bloga. Mąż natomiast wspiera mnie finansowo. Jednym słowem- udane życie (: Na tej stronie będę prezentowała swoje przepisy kulinarne oraz moje również niedocenione cztery koty i ich perypetie.

Text Widget

Obserwatorzy

wtorek, 18 września 2012

 Danie to przygotowałam dla mojej koleżanki Joli na ważną uroczystość. Mam nadzieję, że smakowało i nie narobiłam sobie wstydu (:

To bardzo okazyjne danie, a mojej córce kojarzy się jedynie z przyjęciami dla dziadków i innych starszych konsumentów. Przygotowałam go bardzo dawno temu i dopiero teraz miałam czas na spisanie składników. Nigdy nie było jakoś czasu. 
Oczywiście piersi z kurczaka równie mile widziane, jednak indyk ma ten swój specyficzny fajny smak. 
Zachęcam do spróbowania!

Składniki:
1 pierś indyka (ok. kilograma)
1 opakowanie przyprawy 'Kamis do indyka'
1 łyżka cukru
2 łyżki żelatyny
wino "Malaga"
1 liść laurowy
3 ziarna ziela angielskiego
1 kostka rosołowa (drobiowa)
morele suszone (stanowi nadzienie indyka, więc tyle ile się zmieści)
duże rodzynki
1 puszka brzoskwini
1 kiść winogron
1 limonka
1 pomarańcza

Przyrządy:
rękaw do pieczenia
sznurek do wiązania mięsa
 
Wykonanie:
Dzień przed przygotowaniem dania marynujemy pierś z indyka w przyprawie Kamis (całego indyka posypujemy przyprawą i odstawiamy do lodówki na 24 h)
Morele suszone i garść dużych rodzynek zalewamy 1,5 szklanki wina i również zostawiamy na całą noc (nie musi być w lodówce. Ja zostawiłam w zakręconym słoiku po prostu na blacie. nikt na szczęście nie zdążył wyjeść...)
Następnego dnia kroimy pierś indyka tak, by powstał "tunel" i wkładany w niego namoczone morele i rodzynki. Całość zawijamy sznurkiem. Wkładamy do rękawa i szczelnie ściskamy.  Pieczemy 1 godzinę w piekarniku przy 200 C. Po upieczeniu wyjmujemy mięso i odstawiamy do ostygnięcia. Gdy mięso będzie już zimne- wkładamy na pół godziny do zamrażalnika. Zimne, twarde mięso łatwiej będzie pokroić i nie rozlecą się morele i rodzynki, które są w środku. Kroimy na plastry delikatnie żagując nożem. 
Płyn, który utworzył się w rękawie wlewamy do garnka. Dolewamy pół szklanki wody. Dodajemy 1 kostkę rosołową, 3 ziarna ziela angielskiego, a także wino, które pozostało z namaczania owoców (powinna być szklanka wina). Chwilę gotujemy na małym ogniu. Dodajemy łyżeczkę cukru i na sam koniec dodajemy żelatynę. żeby pozbyć się "brudów" po owocach, liściach i ziarnach- całość przecedzamy przez sitko. 
Na paterze układamy pokrojone plastry mięsa. Dekorujemy brzoskwinią, plastrami limonki i pomarańczy, a także kiścią winogron.
Wszystko zalewamy galantyną. 
Wkładamy do lodówki na co najmniej trzy godziny.







Goście myśleli, że zamówiłam catering ;D
 Pozdrawiam!